Nie zauważyłem, że kawałek na ziemię.
Oszalały z bólu i gniewu.
A Wiśniewski:
— Patrzcie, chłopaki! Sto milionów razy go całuje.
Dobiegam — i w twarz.
Kierownik chwyta mnie za rękę.
Tak. Zepsuł się. I rysował ładnie. I pisał dobrze. Teraz nie uważa. Niespokojny. Źle lekcję odrabia.
Po matkę.
— Poczekaj. Niech tylko ojciec wróci z roboty. Już ci nie będzie dawał złotówek na iluzjon118.
Osaczony ze wszystkich stron.