Wszędzie złe słowa, złe spojrzenia, zapowiedź jeszcze groźniejszego.

Mundek chce pocieszyć. Wiem, ale nie mogę. Odtrącam brutalnie. Rzucam oskarżenie bezmyślnie:

— To wszystko przez ciebie.

Mundek z przerażeniem patrzy na mnie.

Za co? Dlaczego?

Wszystko przez tę pocztówkę.

Nienawidzę Marychny. Głupia. Kokietka. Całą noc by tańczyła. Oczy w górę przewraca.

Szkoda, że daleko. Na złość bym jej zrobił. Pobił. Kokardę rzucił do rynsztoka.

Wyrywam groch z doniczki... I przez okno. Irena łzy ma w oczach. Czuje, że się coś strasznego stało.

Nic i nikogo nie mieć.