— Zgubiona na wieki! — mówię.

— Bezpowrotnie.

— Nieodwołalnie — dodaję.

— Wychodzić będziesz tylko ze mną.

— O tak, z tobą, najdroższa.

— Ze mną. Jutro rano pójdziemy do cioci Zuzanny i do krawcowej.

— Do krawcowej?

— No tak: jesteś przecież panną na wydaniu.

— Ach tak... tak... prawda.

I nazajutrz byłem z mateczką przed obiadem u krawcowej i u ciotki Zuzanny.