Mężczyźni są dość zajmujący. Ot, ten na przykład, który przeszedł. Oglądam się, on także. Idzie za nami.

— Marianno — mówię strwożony. — Co to będzie, jak on nas zaczepi? Będziemy zgubione!

— Nie trzeba się było oglądać — mówi dziewczyna.

Pędzimy kłusem przez ulicę, wpadamy do bramy, do domu, do mateczki.

— Co się stało?

— Jakiś facet chciał nas zaczepić.

— Dziecko drogie, jak ty się wyrażasz. Kto widział mówić: facet. Mówi się: nikczemnik.

— O tak, nikczemnik!

— Bo panienka się za nim obejrzała — mówi Marianna.

— Dziecko moje! — załamała ręce mateczka. — Jakże nierozważna jesteś: byłabyś zgubiona.