I odszedł.

Przykro było Maciusiowi, żal chłopca.

Co robić?

Do domu wracać nie chce, w lesie smutno, a nad morzem włóczą się ciągle teraz ci albo tamci.

— Pojadę do Ali — decyduje Maciuś.

Idzie na brzeg, chce siąść do czółna, a tu nie ma wioseł. Biegnie Maciuś do dowództwa na skargę.

— Wiosła zginęły.

— Zaraz się znajdą — mówi rotmistrz — zawołać mi wartę.

— Co pan chce robić, panie rotmistrzu?

— Mordy prać!