— Proszę w tej chwili podać depeszę.

— Zaraz, mój kawalerze. Jeszcze nie ma dziewiątej. Muszę podlać kwiaty, zanim słońce zacznie przygrzewać.

— Ale ja nie mogę czekać.

Maciuś nie może czekać. Ot, zaraz upadnie i zaśnie. I będzie spał chyba sto lat. A tam dzieci czekają.

— Jestem król Maciuś.

— Król Maciuś?

— Dwie noce nie spałem... Tam umierają dzieci. Potrzebna pomoc.

Telegrafista stawia polewaczkę. Maciuś chwyta ją i wylewa wodę na głowę, żeby się orzeźwić.

— Prędzej, bo zasnę.

— No już dobrze — dobrze.