A tu żona:
— Michale, nie jadłeś śniadania.
— Zaraz wrócę.
— Wypij przynajmniej mleko.
Ale Maciuś ciągnie telegrafistę, zawisł na jego ręce.
— Prędzej.
— Już idę.
I zaczyna krawat sobie wiązać.
Wreszcie są przy aparacie.
— No więc co?
A tu żona:
— Michale, nie jadłeś śniadania.
— Zaraz wrócę.
— Wypij przynajmniej mleko.
Ale Maciuś ciągnie telegrafistę, zawisł na jego ręce.
— Prędzej.
— Już idę.
I zaczyna krawat sobie wiązać.
Wreszcie są przy aparacie.
— No więc co?