— Nie wiem — jęknął Maciuś. — Jak tylko będzie odpowiedź, niech mnie pan obudzi natychmiast.

Widzi telegrafista, że Maciuś śpi.

— Kie licho?

Telefonuje do policmajstra. Policmajster śpi jeszcze. Wczoraj był na balu u gubernatora.

— Ano zobaczymy.

I posyła do komendanta portu depeszę:

Rano o ósmej przyszedł biały chłopak, nieznany, brudny, obdarty, strasznie zmęczony, mówi, że jest król Maciuś, że jakieś dzieci umierają. Potrzebna pomoc. Siedzi i śpi. Kazał się obudzić, jak będzie odpowiedź.

W pół godziny później była odpowiedź:

Natychmiast sprawdzić. Wezwać gubernatora. Wzmocnić straż, nigdzie bez dozoru nie puszczać. Czekam wiadomości.

W pięć minut później nowa depesza: