I wcale się nie zdziwił, gdy nagle w nocy jacyś dwaj ludzie w maskach na twarzy związali mu we śnie usta ręcznikiem, chustką przewiązali oczy, zarzucili płaszcz i bosego wyprowadzili. Szybko mknie samochód z Maciusiem.

„Młody król porwać mnie kazał — domyślił się Maciuś. — Jestem w jego władzy”. I tak było właśnie.

Tak właśnie było.

Zmuszono młodego króla, aby zwrócił zagrabione Maciusiowi ziemie; nawet portu mu nie oddano. A co najboleśniejsze — kazano oddać ojcu tron i koronę.

Jeżeli ktoś jest zły i silny, to bije i robi, co mu się podoba. A jeżeli słaby i nie ma racji — robi plotki. W każdej szkole jest ktoś, kogo nazywają „plociuchem”, a królów, że są królowie84, nie nazywają plotkarzami, tylko — intrygantami.

Chciał zrobić młody król intrygę, że Maciuś zwariował. Ale mu się zupełnie nie udało. Cały świat widzi teraz, że Maciuś jest dzielny chłopak i bardzo zmądrzał na bezludnej wyspie. Tak doskonale sobie poradził, tak prędko pomógł czarnym dzieciom. W kinematografach85 pokazywali, jak czarne dzieci już myją zęby, wycierają nosy, nawet mają serwetki do ust i papier klozetowy86. To się nazywa kultura albo cywilizacja. I kto wszystko tak zrobił, nie może być wariatem.

Dorośli teraz częściej mówili, że dzieciom trzeba dać prawa. W niektórych szkołach wprowadzono samorząd, pisano gazetkę szkolną. Urządzono w wielu miastach kluby dla dzieci. Nauczyciele zbierali się i radzili, co robić, żeby w klasie było cicho i żeby nie dawać łap87, nie ciągnąć za uszy, nie stawiać w kącie. Znów pozwolono sprzedawać fotografie Maciusia, a za zielony sztandar tylko krzyczeli, ale nie zostawiali w kozie88. Rozumie się, że nie wszyscy byli zadowoleni, ale byli i tacy, którzy mówili, że nic by się złego nie stało, gdyby dzieci miały własnego króla.

W mieście Kikikor odbył się pierwszy zjazd dzieci szkolnych z całego kraju, po jednym z każdej szkoły.

I ten zjazd — to był prawie parlament.

Więc młody król-intrygant widzi, że źle. Nie jest królem, tylko następcą tronu, a ojciec stary, na wszystko się zgadza. Więc zebrał takich samych jak on intrygantów i potajemnie radzą, co robić z Maciusiem. Do bandy młodego następcy tronu należał szpieg, jeden generał, jeden pułkownik, jeden naczelnik więzienia, dwóch adwokatów, żona ministra i kilku zwyczajnych łobuzów. Oni to właśnie porwali Maciusia i pod obcym nazwiskiem osadzili w najcięższym więzieniu.