— Coś ty za jeden?

— Marcinek.

— Czego chcesz?

— Do szkoły.

A tu wszyscy w śmiech. Pani się rozgniewała.

— Kto go tu sprowadził?

— Nikt. Sam przyszedł. Krowy pasał przez lato.

— I gruszki kradł.

— Znajda.

— Przybłęda.