— Obieżyświat.

A Maciuś — nic, jakby nie o nim mowa. „Obieżyświat” — tak, prawda, że pół świata obiegł i objechał.

Ale ci krzyczą, a pani patrzy na Marcinka i chce sobie przypomnieć, do kogo podobny.

— Czy ty mnie znasz, Marcinek?

— Pierwszy raz panią widzę.

— A ja ciebie już gdzieś widziałam.

— Bo on przybłęda, proszę pani.

— Wilkołak, proszę pani.

Wszyscy w śmiech. A tu wpada kierownik, który miał lekcję w sąsiedniej klasie.

— Co to za hałasy!