Wyszedł z ławki, dochodzi do Maciusia. Maciuś wstał, zmrużył oczy.

— Ty oczu nie mruż, rozumiesz?

Maciuś przypomniał sobie bójkę z bezludnej wyspy. Wtedy tak samo czuł coś w sercu, coś w głowie, coś w rękach.

— No, czego patrzysz?

— Bo mam oczy — powtarza Maciuś i rękę położył na ławce obok kałamarza.

— Chcesz się bić?

— Nie chcę.

— Chcesz dostać w zęby?

— Nie chcę.

— To dostaniesz.