— Nie dostanę.

Nauczycielka biegnie na pomoc, ale za późno.

Maciuś dawno się nie strzygł, miał długie włosy. Chłopiec schwycił Maciusia za włosy, pięścią w pierś z całej siły uderzył. A potem głową o ławkę.

— Biją się, biją się! — krzyczy klasa.

Każdy biegnie zobaczyć.

Wbiega nauczyciel taki zły, że strach. A najwięcej na nauczycielkę.

— Co to za nowe porządki! Wytrzymać nie można. W klasie powinno być cicho. Pani pozwala na bójki podczas lekcji. Pani jest za dobra. Ja mam dosyć kłopotów z własną klasą, żeby jeszcze pani chłopców pilnować.

Maciuś słucha uważnie: zmarszczył brwi, ręce w tył założył. Postanowił, że musi nauczycielce dopomóc.

Uspokoiło się. Po dzwonku szkoła się skończyła. Maciuś idzie do kancelarii.

— Proszę pani.