Wiedzą, że syn dozorcy więzienia — no ale gdzie?
— Widziałeś, Marcinek, zbrodniarzy?
— Czy prawda, że można po oczach poznać zbrodniarza?
— Czy dużo podróżowałeś?
Maciuś tak zręcznie skieruje rozmowę na coś innego.
— Słuchaj, powiedz nam wreszcie prawdę.
— Co? — niby się nie domyśla.
— No, daj słowo, że powiesz.
— Daję słowo, że jak przyjdzie czas, wszystko opowiem.
Oj, nie chciał Maciuś, nie chciał, żeby ten czas nadszedł. Dobrze mu w domu i w szkole — i dobrze z dziećmi. Tacy wszyscy mili; jest paru gorszych, ale się starają, tylko nie mogą: