Często w rozmowach chłopcy wspominają króla Maciusia:
— Gdyby żył król Maciuś, to by nauczyciel nie targał za uszy.
— O, tu zaczęli budować karuzelę dla szkoły.
— Pamiętasz czekoladę? Ale tylko trzy razy wydali i to nie wszystkim.
— A w stolicy dorośli chodzili do szkoły, a dzieci dawały łapy122 i stawiały w kącie. To ci była stypa123, o raju.
Śmieją się jak z wesołej bajki, a Maciusiowi tak jakoś dziwnie się robi.
I milknie.
I wzdycha.
Bo przeczuwa, że skończą się niedługo ciche, miłe dni bez troski, bez walki.
Trochę Maciuś przeczuwa sam z siebie, trochę — wie z tego, co ludzie z gazet mówią.