Wychodzi na to, że Felek chce rzucić robotę, ale nie mówi wyraźnie, tylko czeka, żeby go wyrzucili.

A Maciuś, czy nie dostrzega, czy udaje, że nic nie widzi — robi swoje, czasem tylko powie:

— Daj spokój, Felek, przestań, Felek. I o co ci idzie?

O, dobrze widzi Maciuś: Felek jest jak szczurek pocztowy. Niespokojny, bo czas mu w drogę.

*

I przyszedł ten straszny poniedziałek — ostatni.

Już w drodze wymyślał Felek na fabrykę, tę parszywą budę, gdzie człowiek zdrowie i siły traci. Majstrowie sieczkę mają w głowach. Maszyny rozklekotane. A narzędzia, choć w łeb cisnąć fabrykantowi.

— Aleś wybrał sobie fabrykę, że powinszować.

— Ja ciebie, Felku, nie zmuszam. Poszukaj gdzie indziej roboty.

— Jak zechcę, nie będę się ciebie pytał o pozwolenie.