Królowie pozrywali się z miejsc. Wszyscy mówią, krzyk taki i nieporządek, że nawet lord Pux nie poradzi.

— Odroczyć, przerwać, jutro, chcemy pomyśleć, dosyć.

Lord Pux wstał, uderzył pięścią w stół, puścił z fajki tak gęsty kłąb dymu, że wszyscy się uciszyli, ale stoją.

— Proszę usiąść.

Stoją.

— Proszę siadać — mówi lord Pux, a głos mu drży z gniewu.

I stało się, że Maciuś usiadł. A jak pierwszy Maciuś usiadł, usiedli zaraz wszyscy.

— Stawiam pod głosowanie nagły wniosek króla Maciusia, żeby odroczyć posiedzenie do jutra...

— Do dziesiątej — dodał Maciuś.

— Do godziny dziesiątej — powiedział lord Pux. — Kto się zgadza, niech podniesie rękę.