Wszyscy podnieśli ręce prócz młodego króla i Bum-Druma.
— Kto jest przeciwny? — pyta się lord Pux.
Patrzą na młodego króla, on nic.
— Kto uchyla się od głosowania? — pyta się lord Pux.
— Ja — mówi młody król. — Jestem przeciwny wszystkim wnioskom, które stawia Maciuś. To jest posiedzenie królów, a Maciuś nie jest królem. Proszę zapisać do protokołu — votum separatum38.
— Wniosek króla Maciusia Reformatora przeszedł wszystkimi głosami prócz jednego. Posiedzenie zamykam do jutra, do godziny dziesiątej.
Pux podał Maciusiowi na pożegnanie rękę i powiedział:
— Udało się waszej królewskiej mości zapanować nad sytuacją.
Doszedł39 do Maciusia król Boruch, chciał z nim porozmawiać, ale Maciuś odsunął się niechętnie. Maciuś najgorzej nie lubi kłamczuchów. Maciuś wie, że dorośli kłamią, ale żeby się nie wstydzić powiedzieć, że czeka na utraconą koronę dwa tysiące lat, to już zupełnie brzydko. Najwyżej człowiek żyje sto lat przecież. A on: dwa tysiące...
Poszedł Maciuś sam jeden nad morze, usiadł na kamieniu — jest strasznie zmęczony i smutny. Tyle się namęczył, tyle nacierpiał — po co, dla kogo? Jedna Klu-Klu została mu wierną; ale nie wie, nie rozumie, nawet nie powinna wiedzieć, co odebrało Maciusiowi chęć do walki i pracy. Nie trzeba martwić Klu-Klu. Niech ona przynajmniej będzie szczęśliwa.