— Zaraz, moi panowie. Muszę zrobić jakąś reformę: niech jutro każdy uczeń dostanie w szkole funt81 czekolady.

— Za dużo — powiedział minister zdrowia. — Najwyżej ćwierć funta.

— To niech będzie ćwierć funta.

— W państwie całym mamy pięć milionów uczniów — powiedział minister oświaty. — Jeżeli mają dostać czekoladę łobuzy i leniuchy...

— Wszyscy! — zawołał Maciuś — wszyscy bez wyjątku.

— Taką ilość czekolady mogą przygotować nasze fabryki dopiero w dziewięć dni.

— A koleje mogą ją rozwieźć po całym państwie w tydzień.

— Jak widzi wasza królewska mość, rozkaz może być spełniony dopiero za trzy tygodnie.

— No, trudno — powiedział Maciuś, a w duszy pomyślał sobie: jak to dobrze, że mam doświadczonych pomocników. Bez nich nie wiedziałbym nawet, ile potrzeba czekolady, bez nich nie wiedziałbym, kto ma ją zrobić. Nie przyszło mi do głowy, że trzeba ją przecież porozwozić po całym państwie.

Ale głośno Maciuś tego nie mówił. Udawał nawet, że jest trochę niezadowolony. Więc dodał: