Źle zrobiła, nieładnie postąpiła. Brzydki domek zbudowała z klocków. Cielątko nie udało się. Jaki smutny dzień. Jaki pierwszy tu dopiero zły dzień. Nic się nie udaje. Teraz ona szuka i mama szuka. Była mama w ganie23, powiedzieli, że poszła z dziećmi. Była w szkole. Nie ma. Może nie tak bardzo chce się z nią zobaczyć? Tak wszystko się poplątało, że przywitanie było jakieś inne i cała pierwsza rozmowa była inna. Zupełnie inaczej, kiedy mama jest zwyczajną mamą, inaczej, kiedy jest gościem. Jakby mama była inna, nie obca, ale inna.

I co będzie z obiadem? Mama nie pracuje tu teraz.

— Czy zapłacisz za obiad?

— Śmieszna jesteś. Dobrze, że nikt nie słyszał, bo by się obrazili. Przecież jestem gościem.

— Ale jesteś moim gościem, a ja też nie pracuję.

Chce być pożyteczna i pomaga, ale mało i nie umie. Wyprowadziła daleko dzieci, gniewali się. Pewnie nie pozwolą przychodzić. Więc co będzie robiła?

Znów miejsca nie może znaleźć. Nie zostanie sama. Chce być z mamą. Rozpłakała się.

— Nie płacz. Poradzę się, co robić.

Poradziła się mama i poszły razem na tę drugą wieś24, gdzie mama mieszka. Ale tylko do jutra, żeby zobaczyła.

*