— Gdzie widziałeś jabłka?

Jabłka — widziałem jabłka — takie malutkie — drzewa duże takie — można leżeć i huśtać się — taki był pies — a jak jedno jabłko upadnie — to on leży i śpi — mama idzie — chcę sam iść — i tam jest krzesło — tam pies — jakiś pies — ukąsił tak — ossstre zęby miał — więc jak on spał, to on go ukąsił — trzeba psa łupić, że ukąsił — tam jest pani — takie ma zęby — zapomniałem, jak się nazywa — Foks się nazywa — ukąsił i krrrew — jadł kość — Foks, poszoł, poszoł won14 — a on wytrzeszczył tak oczy i ukąsił — rzucił kość i ukąsił — rzuciłem temu piesu15 jabłko — a jak z drzewa oderwał jabłko i rzucił daleko — takie twarde jabłko — słodkie, że nie wiem — tylko powąchał — a potem przyszedł żołnierz — bac w pieska — bac — taki ładny — ładny — ładny.

Zanotowałem, ile można bez stenografii. — Porównaj: „ossstre, krrrew” Wiktora z „wiatrrr” — Bolka.

III. Helcia

Teren obserwacji — „Ogródek dziecięcy”. — Obszerny pokój — w rogu fortepian. — Koło ścian foteliki trzcinowe i stoliki dla pojedynczych. — W środku pokoju sześć stolików, przy każdym cztery foteliki. — Koło drzwi szafa z zabawkami i przyborami Montessori16. Bohaterami obserwacji: Helcia — lat trzy i pół, Jurek i Krysia — też trzylatki, Haneczka — lat 5, Nini — lat 6. — Czas obserwacji — po dwie do trzech godzin w ciągu dwóch dni szkolnych.

Helcia — ambitna, przywykła do zachwytów, kokietująca rozumem i wdziękiem; wraz ze starszym bratem stanowią czarującą parę zdrowych, żywych, przykuwających wzrok i serce — dzieci.

Jurka znam ze stosunków domowych; jeśli nie jest zdecydowanym tyranem, mimo woli patrzę na niego „z uprzedzeniem zdawkowej kwalifikacji”; ma „zepsutą opinię”: zamierzył się na matkę batem, zrobił awanturę — kogut.

Krysia — tu medycyna bruździ. U tego rodzaju dzieci nie lubię odry i kokluszu. Drobne, poważne, skupione — filigranowe, coś w nich z marzenia, zadumy, smutnych przeczuć — budzą tkliwy lęk i szacunek. Chętnie przepisuję im tran i całuję rękę.

Haneczka — jak ją określić? „Ma głowę na karku” — „nie z jednego pieca chleb jadła” — „w kozi róg jej nie zapędzisz — w pole nie wyprowadzisz” — „sztuczka” — „kwiatek” — wie, co i ile dozwolono — chce się powiedzieć, że nie ma wdzięku, ale jakoś nie wypada — przepowiada się, że będzie dzielnym człowiekiem.

Nini nie daje się scharakteryzować. Dostrzegłem w niej coś z tej dziecięcej konspiracji, która budzi nieufność. Najchętniej przestaje ze swym jednolatkiem-bratem i z młodszymi od siebie dziećmi.