Zacząłem obserwację bez programu — bez planu — przygodnie — ot tak: „co małe robią?”

Pierwsza notatka moja — ołówkiem:

Helcia (obrazki).

— On ma czerwony język (pies). Dlaczego?

— Bo to piesek (Nini).

— Czy pieski mają czerwony język — czasem?

(Opow. Helci o piesku, który szczekał, chociaż „my mu nic nie robili”).

Krysia bawi się piłką.

Nini: — O, Krysia się bawi (jedną ręką) także.

Że dziecko, oglądając obrazek, osobno ocenia ogon, uszy, język, zęby — szczegóły, których dorośli nie dostrzegają — było dla mnie zrozumiałe. My lekceważymy, bo to obrazki dla dzieci, natomiast w galerii obrazów postępujemy podobnie. Jeśli aż zdumiewa nas spostrzegawczość dzieci, to że dzieci lekceważymy, zdumiewa nas, że są ludźmi, a nie lalkami.