Drugi moment dotyczy Nini. Krysia zamienia dobrą piłkę na złą. Nini skwapliwie chwyta piłkę i śmieje się — jeszcze chwila, a powie: „głupia, z tej piłki wychodzi powietrze — nic nie warta — nie odskakuje”. Nagle przychodzi refleksja: lepiej ukryć, że korzystny zrobiła interes. Więc szybko: „nie będziemy już mieniać”. — Zbędna ostrożność: Krysia zadowolona z zamiany — eksperymentuje nad dziurawą piłką, bawić się już nie chce. Jak Helcia nie skłamała, mówiąc szybko i nieco cicho, że nie umie chwytać piłki jedną ręką, tak Nini nie oszukała właściwie Krysi. Tak zatarte są granice wielu ludzkich wad — zalet, czynów, przestępstw.

Na podłodze sześcianki18.

Nini: będę wam okręt budować — piec — o piec — o piec w okręcie.

Helcia: a umiesz taki okręt budować?

Nini (nie patrząc): umiem.

Krysia — Helcia — Pociąg.

Sześcioletnia Nini, bawiąc się z małymi, traktuje je z góry. Nie sobie, ale im buduje. Z tym Helcia nie chce się pogodzić, nie chce uznać autorytetu Nini — zadaje nietaktowne pytanie, otrzymuje lekceważącą odpowiedź. Czy Nini umie budować to, co Helcia? Nini wcale nie patrzy: jasne, że umie.

Nini opowiada bajkę o żmijach...

— Czy śmiesznie się skończyło?

Helcia: Nie.