— Jeszcze raz przepiszę.
— Daj lepiej spokój teraz, już po herbacie przepiszesz.
— Nie, teraz.
Znów cisza, przerywana jego skupionym szeptem. — Chmurny patrzy, jak i w drugiem przepisywaniu są błędy. W pierwszym przepisywaniu przepuściłem dla zachęty parę błędów, tym razem — nie. Onegdaj wieczorem źle czytał, nie wiedział dlaczego.
— Bo głodny jesteś — powiedziałem. Chciałem wiedzieć, czy tę uwagę pamięta.
— Jak myślisz: dlaczego teraz gorzej wyszło?
— Bo jak raz się nie uda, to już potem gorzej się nie udaje.
I z desperacją:
— Przepiszę jeszcze raz.
Aż zarumienił się, pięści ścisnął. — Pocałowałem go w głowę — idiotyczny pocałunek, usunął się lekko w stronę: