Toć to właśnie egoizuje, deprawuje, ogłupia — „nasze” dzieci. Wrócił z warsztatu o 6.

Nie chce jechać w niedzielę do Tarnopola.

— Po co? Tydzień i zaraz jeździć. Czy pan Walenty też z nami pojedzie? Czy długo będziemy?

Nie chce pisać listu do brata.

— Przecie go zobaczę.

— A jak go nie zastaniesz w domu?

— No to niech już będzie.

— Więc co na początku napiszesz?

— Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

— A dalej?