— Gdzie?

— O tu — pokazuje na szyi. — Czy to nie świerzba?

— Nie, jutro się wykąpiesz i będziesz zdrów.

I już bez przeszkód idzie arytmetyka.

Jedenasty dzień.

Kiedy włożyłem niebieskie okulary, Stefan zapytał szeptem:

— Czy pana bardzo oczy bolą?

Szept i uśmiech — zawdzięczam Stefanowi, że zwróciłem na nie uwagę — w internacie nie dostrzegłbym.


— Ja zdrów, a pan chory — powiedział wieczorem.