„Ciapa, ciamara, ciemięga, dziamdzia, laluś, maminsynek”.

Trzeba być wyrozumiałym, trzeba być ostrożnym w sądzeniu człowieka. Nie wolno myśleć, że każdy musi być akurat tak samo zdrów i silny. Wyśmiewają nawet nie ze złego serca, a przez lekkomyślność. Słyszy się przezwiska:

„Garbus, kulas, ślepy, jąkała”.

Jeden przyzwyczai się i tylko unika chłopców, a więcej czyta — i smutny, żyje w samotności i żalu, a drugi zniecierpliwiony na niesprawiedliwość robi się naprawdę niemiły i zły.

Dokuczają i wyśmiewają, jeżeli ktoś jest gruby. Mówią: „Żarłok, serdel, serdelek”.

Niesłusznie. To też choroba.

— Jaka tam choroba: że gruby?

Na chudych znów wołają złośliwcy: „Suchotnik. Kościotrup”.

W książkach lekarskich piszą, że bardzo chudy i bardzo otyły — nie są zdrowi, a taki nie wie i spiera się.

— Taki duży chłop i robi w łóżko. Brudas, śmierdzi.