HOMOEROTYK

Papierosika, doktorze. Albo dziesięć złotych. Pożyczka, Profesorze. Słowo honoru daję, że nie zwrócę.

RESTAURATOR

Odejdź, pieczeniarzu162. — Każe mi doktór brać arszenik. Przepraszam: ja nie chcę ich truć. Taki sam urzędnik państwowy jak każdy inny. — Mówi doktór: fosfor. Tego jeszcze brakowało, żeby mi się szpieg w gębie świecił. — W każdym zębie szpieg.

JANEK

Tatusiu, on mówi, że ma w zębach szpiegów.

STOLARZ

A ty się nie śmiej i nie wtrącaj. To nie twoja rzecz. Chodź.

RESTAURATOR

Taka mitręga. Żeby inny sklep, a czy z restauracją może sobie kobieta poradzić? Chciałem studnię artezyjską wywiercić, żeby nie być zależnym od wodociągów. Wydatek duży, ale inwestycja jednorazowa. — W piwnicy. Firmie dałem pięćset złotych i pięćset pośrednikowi. Już mieli zacząć kopać w piwnicy — no i masz tysiąc złotych.