RESTAURATOR
Sam pan zobaczy.
PROFESOR
Owszem, starannie utrzymane, plombowane.
RESTAURATOR
Cóż z tego, kiedy mam w zębach szpiegów. W każdym korzeniu jeden. Pan rozumie, jakie to dokuczliwe.
PROFESOR
A cóż doktór161 na to?
RESTAURATOR
Nie zna się — nie jego specjalność. Nie wiem nawet, do kogo należy. — Doktór posłał mnie do dentysty. Ogląda lusterkiem, dłubie; a oni się wtedy głębiej chowają. I zupełnie zrozumiałe. — Każdy kęs chleba, każdy wyraz — wszystko pod kontrolą tej czeredy. Stosunek doktora do tej sprawy bardzo mnie boli. Uczepił się jak pijany płotu, że ja sam w to nie wierzę. — Żona moja miała solitera, dał doktór lekarstwo i wypędził. Nie mówiłem jej, że udaje, że od niej zależy, żeby była zdrowa.