SMUTNY BRAT
Za Śpiącą Królewnę, za Nieznanego Żołnierza, za naiwne igry Krasnoludków. A masz — masz!
LEKARZ
Cóż będę wiedział, gdy użyję fizycznej przemocy? — Może tak lepiej, niż gdy spokojny, a fermentuje w nim uparta męka — za miliony. — Ma zawsze potem kojące widzenia. — To esperanto176, to jarstwo177, to siedem tomików sprzedanych jego poezji. Jak jakaś Marysia w garkuchni dawała mu za wiersze większe porcje gęstej zupy. — Dałem mu parę świnek morskich i białych myszy — gołębie zabronił hodować dyrektor. Więcej wiem, niż mówię.
SMUTNY BRAT
Już — już. — Nie bij (próbuje wstać). — Już nie. — Posłuszny będę, uległy cichy, pokorny. — Patrz, głaszczę tkliwie twe białe futerko. — Będę karny! — Wyrozumiałe, tak mało żądasz. — Ślubuję (klęka). — Słyszysz: błagam; patrz: klęczę. O okruch, kłaczek, iskierkę radości dla nich i dla siebie (wstaje). — Niebaczny, pragnąłem wyśnić, wymodlić, wypracować, wykraść — a teraz wyżebrać (wyciąga rękę). — Ale nie zabronisz marzyć — nic więcej — o słońcach.
ŻUBR
oddaje znicz
Masz (zarzuca płaszcz, prowadzi do mogiły).