I w serce miasta śle okrzyk zwycięski,
A tam jęk! — rozpacz! —
Ustały igrzyska
Wojennej młodzi — wciąż klęski i klęski,
A znikąd zbawcza nadzieja nie błyska.
Przy wspólnym stole nikt głośno nie gwarzy,
Bo strach niewoli usta lodem ścina,
I tylko radzą, i radzą wciąż starzy,
I ślą do Delfów, do wróżb Apollina.