I w serce miasta śle okrzyk zwycięski,

A tam jęk! — rozpacz! —

Ustały igrzyska

Wojennej młodzi — wciąż klęski i klęski,

A znikąd zbawcza nadzieja nie błyska.

Przy wspólnym stole nikt głośno nie gwarzy,

Bo strach niewoli usta lodem ścina,

I tylko radzą, i radzą wciąż starzy,

I ślą do Delfów, do wróżb Apollina.

W przybytku syna Zewsa394 i Latony395,