I, na wyżynach zasiadłszy Tajgetu401,

O nagie skały poostrzają dzioby.

Za cóż wiatr wiosnę niesie od Miletu,

Chloris402 po smugach rozściela ozdoby?

Za cóż gród słońce pozłaca uroczo,

W powietrzu drgają cudne kwiatów wonie,

Gdy syny Sparty zwątpiały wzrok toczą,

A córy we łzach załamują dłonie?...

*

Z woli eforów zbiera się lud mnogi,