Pani wzięła kartkę, zapisała nowego czytelnika.
— A masz dziesiątkę?
— Nie mam, proszę pani.
— To przyniesiesz za tydzień.
— Dobrze, proszę pani.
Władek się zasmucił.
—- A co będzie, jak mama nie zechce dać dziesiątki? — zapytał w powrotnej drodze.
— Nie szkodzi. Ta pani nie żąda. Do tej drugiej bez dychy ani przystąp, a ta dobra, tak tylko mówi. A zresztą, kiedyś honorowy, to ci pożyczę.
Olek ma posadę w składzie materiałów piśmiennych i zarabia sześć rubli na miesiąc.
— Nie bój się i dla ciebie znajdę miejsce. Jak dostanę się do księgarni, odstąpię ci moje.