Pchełka mówiła bardzo cicho, bo na wargach miała czarne strupy, które ją bardzo bolały, i trzeba było ciągle przykładać kawałki waty zamoczone w zimnej wodzie.

— Władek, poproś mamy53, żeby już nie robili opatrunków, bo to tak boli... Tak bardzo boli!

Jeszcze tylko jeden opatrunek robili Pchełce, a drugi już był niepotrzebny...

Władek nie chciał czekać, aż dostanie miesięczną pensję; wziął od Olka sześć groszy, odnalazł Helenkę.

— Pchełka pożyczyła od ciebie dwa grosze, prawda?

— Tak — powiedziała Helenka i jakby się zawstydziła.

— Masz tu sześć groszy.

Helenka nic chciała wziąć więcej, niż się należało.

— To resztę oddaj dziadkowi i powiedz, żeby zmówił pacierz za duszę Wicusia i Pchełki.

A Mania taki wiersz napisała: