— Nie wolno przeszkadzać, nie wpuszczę, mój doktor zabronił.
Coś poszeptali między sobą.
— Zuch jesteś, znasz służbę — powiedział ten pierwszy — i poszli.
Aż przyjechał z Krakowa wielki chirurg szpital oglądać.
— Czy wolno wejść na salę? — zapytał Władka doktor naczelny z uśmiechem.
I gość z Krakowa powiedział:
— Więc to jest wasz sławny posługacz Władysław? — i rękę podał Władkowi.
„Widzicie, drodzy moi, że i ja jestem sławny” — pisał Władek do Olka i Mani.
Wreszcie Władek donosi, że ojciec już zdrów jest na oczy, że mama z Abu pojadą do nich na święta, i prosi Olka o adwokata, który by napisał ustawę związku dla służby szpitalnej.
„Pamiętacie nasz statut rycerzy honoru? Jak to się dziwnie sprawdza wszystko w życiu!”.