Herszek chce zapytać się, co to jest niewola, ale boi się, że przeszkodzi, i Lejb powie: śpij.
— Palestyna — mówi Lejb — to trzeba widzieć. Tam cukierki i ciastka są tak jak tu grudki błota. A jabłka leżą, jak tu chłop przywozi kartofle dla bogatej Sury, cały wóz. — A w rynsztoku płynie nie brudna woda, tylko mleko. Jest miód, są figi (co to jest?), na sobotę każdy ma rybę i rosół z kluskami12. I pierzyna tam niepotrzebna, bo jest ciepło. — Jutro ci dalej opowiem.
Lejb śpi. Herszek ciągnie go za rękę, ale leciutko, żeby nie obudzić, tylko na jedno słowo — żeby się nie rozgniewał.
— Lejbełe13.
— No, czego chcesz?
— Jak to się nazywa?
— Co? Czego ci potrzeba?
— Jak Adam nazwał ten dom?
— Jaki Adam? Jaki dom?
— Ten dom, dokąd Mojżesz zaprowadził Żydów?