— Chcę i będę wiedział. Dobrze będę wiedział i wszystko — dokładnie, gruntownie. Będę sam wszystko robił i pracował. A potem nauczę innych.
Kiedy Pasteur był studentem, przeczytał w książce, że zapałki robi się z fosforu, a fosfor można wydobyć z kości. Przeczytał, jak się to robi.
Kupił kości, spalił je w piecu, zebrał, połamał, roztarł na proszek, położył na wagę, nalał płyn, który książka wskazała.
To była pierwsza jego próba naukowa i pierwsza radość. Zdobył fosfor, nasypał do słoika.
Takich prób będzie robił setki, tysiące.
Jeżeli próba się nie uda, nic nie szkodzi. Nie stracił czasu nadaremnie.
Nauczył się, że tak jest niedobrze, że trzeba robić inaczej. Dowiedział się, że tą drogą niczego się nie dowie. Nauczył się, jak trzeba pracować.
Coraz lepiej będzie mieszał i gotował, coraz lepiej będzie mieszał i ważył. Coraz więcej zna kwasów i soli, proszków i kryształów. Coraz więcej widzi przez lupę i przez mikroskop.
Coraz łatwiej przelewa płyny z butelki do butelki, żeby nie wylać, a potem dobrze zakorkować.
Pilnuje się, żeby nie złamać, odstawić na miejsce; żeby pamiętać, gdzie postawił; żeby zapisać, co robi, co widzi.