w gardle garb

barak postawiony prowizorycznie przewiewne wizerunki

ścian

cienkie pręty nerwów

beton uzbrojony w cierpliwość

garb przyczajony pod niskimi sufitami

przyzwyczajony w czekanie jak kleszcz

zaklaszcze każdemu

worek bez dna z wygarbowanej skóry

skurczone ciało bagaż dniejącej kory horyzontu