sam

Nędzny, ku zgubie swojej pomykasz tak żywo!

Neptun na rzekę, nawet dla bogów straszliwą,

Zaklął się i poprzysiągł: ufam, że nie zwodził.

Bóg-mściciel w ślad twój spieszy; darmo byś uchodził.

Kochałem cię; i czuję, mimo twe przewiny,

Iż serce z drżeniem czeka straszliwej godziny.

Ale na gniew i pomstę nadtoś już zasłużył85:

Któryż syn wiary ojca tak szpetnie nadużył?

Wielkie nieba, co moją męczarnię widzicie,