Zaś z łona ziemi inny głos niemniej donośny

Jękiem się ozwał na ten krzyk straszny i głośny.

Aż do dna serc wstrząsnęły nas te dziwne znaki;

Zjeżyły pyszne grzywy spłoszone rumaki;

Naraz z jasnego grzbietu wilgotnej otchłani

Olbrzymia góra wodna wściekle się bałwani;

Fala zbliża się, łamie i wraz107 nam przed oczy

Srogie monstrum wyrzuca z pienistej roztoczy.

Czoło szerokie, zbrojne rogów groźnych parą;

Całe ciało okryte łuską żółto-szarą;