— Na wpół potężny buhaj, wpół smok rozjuszony —

Kadłub w fałdy się dziwne przewala skłębiony;

Przeciągły ryk odległe wybrzeża rozdziera.

Niebo na monstrum dzikie ze wstrętem poziera108;

Ziemia zadrżała, aura buchnęła skażona,

Fala, co je przyniosła, zbiegła przerażona.

Wszystko pierzcha; w junactwo nie bawiąc się próżne,

W świątyni wnet schronienie znajduje usłużne.

Jeden Hipolit, godna odrośl bohatera,

Wstrzymuje konie, groty skwapliwie wybiera