Przybywam, wołam, syn twój otwiera powieki.

Zanim mu śmierć niebawem zamknie je na wieki:

«Ginę niewinnie» — rzecze boleściwym głosem —

«Po mym zgonie, Arycji chciej się zająć losem.

A jeśli kiedyś ojciec mój, prawdę przejrzawszy,

Na syna smutną pamięć wzrok zwróci łaskawszy,

Aby ukoić krew mą i cień mój żałosny,

Niechaj się losom branki okaże litosny,

Niech jej wróci...» — To mówiąc, bohater już kona;

Łachman ciała skrwawiony tulą me ramiona: