Z rąk poczętego z Ziemi praojca ich chwały,

Później zaś egejskiemu przypadło plemieniu.

Ateny, wdzięczne ojca mojego ramieniu,

Uznały moc, zarówno wspaniałą jak zacną,

I braci twych nieszczęsnych zapomniały łacno.

Ciebie wzywają, pani, dziś ateńskie grody:

Dosyć już wycierpiały od długiej niezgody,

Dosyć długo krwi waszej ofiary straszliwe

Tę, co krwi tej macierzą, oblewały niwę.

Trezena mnie uznała. Kreteńska równina,