97. szych — nitka owinięta metalowym drucikiem, używana w hafcie; przen.: pozorna świetność. [przypis edytorski]

98. Święta wolnego narodu winny zawsze tchnąć skromnością i powagą i winny wyprowadzać na podziw ludu tylko to, co godne jego szacunku — por. w Liście do d’Alemberta: „Nie trzeba zatem żadnych widowisk w republice? — Przeciwnie, trzeba ich wiele. Właśnie w republikach narodziły się, i w ich łonie jaśnieją naprawdę odświętnie. Jakimże to narodom lepiej przystoi zbierać się często i wiązać wzajemnie słodkimi więzami uciechy i radości, jak nie tym, które tyle mają powodów, by miłować się i na zawsze z sobą pozostawać w jedności? Mamy już w Genewie kilka takich uroczystości publicznych; miejmy ich jeszcze więcej, oczaruje mnie to jeszcze bardziej. Ale nie przyswajajmy sobie tych widowisk wyłącznych, które zamykają małą liczbę ludzi w ciemnych norach; które trzymają ich przerażonych i bezczynnych w ciszy i bezruchu; które przedstawiają oczom tylko ściany, ostrza broni, żołnierzy, smutne obrazy niewoli i nierówności. — Nie! szczęśliwe narody! To nie dla was takie widowiska. Trzeba, byście się zbierały na świeżym powietrzu, pod golem niebem, i oddawały się słodkiemu uczuciu swego szczęścia. Niechaj wasze rozrywki nie będą zniewieściałe ani przekupne, niechaj nie zatruwa ich żaden przymus, ani interes, niechaj będą wolne i szlachetne, jak wy, — niechaj słońce opromienia wasze niewinne widowiska; wy same utworzycie widowisko najbardziej godne jego światła. — Ale w końcu, na czymże będą się zasadzały te widowiska? A choćby też na niczym... Tam, gdzie jest wolność, wszędzie, gdzie lud się zbiera, panuje zadowolenie. Wbijcie na środku placu słup uwieńczony kwiatami, zgromadźcie lud, a będziecie mieli święto. Postąpcie jeszcze lepiej: pokażcie widzów jako widowisko; z nich uczyńcie aktorów, sprawcie, aby każdy widział i kochał siebie w innych, by przez to wszyscy ściślej się jednoczyli. Nie potrzebuję odsyłać do zabaw starożytnych Greków: są nowsze zabawy, dzisiaj jeszcze istniejące, i właśnie u nas je znajduję. Co roku mamy przeglądy, nagrody publiczne, królów kurkowych, armatnich, pływackich. Nigdy nie ma zbyt wiele tak pożytecznych i tak przyjemnych urządzeń, nigdy za dużo takich królów. Dlaczegóż byśmy tego, co robimy dla ćwiczenia się we władaniu bronią, nie mieli zrobić dla nabrania zręczności i siły? Czyż republika mniej potrzebuje robotników niż żołnierzy? Dlaczegóż byśmy na wzór nagród wojskowych nie mieli ustanowić innych nagród gimnastycznych: za atletykę, bieg, rzucanie dyskiem, za różne ćwiczenia ciała? Dlaczegóż byśmy nie mieli pobudzić naszych wioślarzy do turniejów na jeziorze?” itd. [przypis redakcyjny]

99. Rzymianie na tryumfach swoich roztaczali olbrzymi zbytek (...) Królów w niewolę pojmanych skuwano łańcuchami ze złota i klejnotów — podobnie w fragmentach Instytucji politycznych, w ustępie „O zbytkach”. [przypis redakcyjny]

100. Dwa zwoje wełny umieszczone przed krzesłem kanclerza w Izbie Lordów angielskich — mowa o tzw. wool-sack, zwojach wełny, które w angielskiej Izbie Lordów stoją obok fotela Lorda Kanclerza. [przypis redakcyjny]

101. konsul — najwyższy rangą urzędnik w staroż. Rzymie w czasach republiki (509–27 p.n.e.); wybierano dwóch konsulów na roczną kadencję, początkowo tylko spośród patrycjuszy (najwyższej warstwy społecznej), od 367 p.n.e. także spośród plebejuszy (pozostałej ludności, ludu). [przypis edytorski]

102. liktorzy — niżsi funkcjonariusze rzymscy, którzy jako asysta towarzyszyli władcom i najwyższym urzędnikom państwowym w miejscach publicznych; nosili przed nimi oznaki władzy: przewiązane wiązki rózeg (fasces), między którymi zatknięty był topór; przypisana liczba liktorów odpowiadała randze stanowiska, np. konsulowi towarzyszyło 12 liktorów, pretorowi 2. [przypis edytorski]

103. Zresztą nie w drodze ustaw przeciw zbytkowi udaje się go wykorzenić — por. w Projekcie konstytucji dla Korsyki: „Zamiast powstrzymywać zbytek w drodze praw, lepiej mu zapobiegać przez administrację, która by go uczyniła niemożliwym”. Mably natomiast gorąco zaleca wprowadzenie zbawiennych praw przeciw zbytkowi i twierdzi, że bez nich daremne byłoby starać się o ustalenie silnej wolności. [przypis redakcyjny]

104. Pragnę, by ucząc się czytać, czytał o swym kraju (...) w szesnastym [roku życia znał jego] wszystkie prawa — por. we fragmentach Instytucji politycznych, w ustępie „O prawach”: „Jedynie odpowiednią nauką dla dobrego narodu jest nauka własnych praw. Powinien ciągle nad nimi rozmyślać, by je kochać, zachowywać, a nawet — gdy zajdzie konieczna i dobrze sprawdzona potrzeba — poprawić, z ostrożnością, jakiej wymaga przedmiot tej wagi. Państwo, w którym jest więcej praw, niż ich może spamiętać każdy obywatel, jest państwem źle urządzonym, a każdy obywatel, który nie zna na pamięć praw swojego kraju, jest złym obywatelem; dlatego Likurg chciał zapisać swoje prawa tylko w sercu Spartan”. [przypis redakcyjny]

105. nie kazałbym dzieciom odbywać studiów zwyczajnych, kierowanych przez cudzoziemców i księży. Prawo powinno normować treść, porządek i formę studiów — inny program nauk kreśli Mably. Domaga się, by nareszcie przeniknęła do uniwersytetów polskich filozofia i by wygnała te nędzne nauki, gorsze niż niewiedza. Żąda zerwania ze scholastyczno-teologicznym kierunkiem nauki. Żąda, by uczono prawa natury, publicznego prawa polskiego, ale także i praw państw innych, by wykładano o współczesnym stanie Europy, o dyplomacji; uważa również, że i medycyna, fizyka, matematyka, historia, literatura powinny znaleźć miejsce w szkołach. Jeżeli jezuici tym zadaniem nie potrafią sprostać, należy sprowadzić nauczycieli z zagranicy. [przypis redakcyjny]

106. Przede wszystkim starajcie się o to, by ze stanu pedagoga nie robić zawodu. Każdy publiczny człowiek w Polsce ma mieć tylko jeden stały stan, tj. stan obywatela — por. w Projekcie konstytucji dla Korsyki: „Nikt nie powinien być urzędnikiem z zawodu, ani żołnierzem z zawodu. Wszyscy winni być gotowi spełniać wszystkie i funkcje nałożone przez ojczyznę. Nie powinno być na wyspie żadnego innego stanu, prócz stanu obywatela, a ten stan powinien obejmować wszystkie inne”. [przypis redakcyjny]