177. Pyrrus (319–272 p.n.e.) — król Epiru (płn.-zach. części Grecji), wybitny taktyk wojenny, toczył wojnę przeciw Rzymianom w płd. Italii; jedną ze zwycięskich bitew okupił ogromnymi stratami, stąd wyrażenie: „pyrrusowe zwycięstwo”; następnie walczył przeciw Kartaginie i zdobył większą część Sycylii, jednak został stamtąd wyparty, utracił także zdobycze w Italii; najechał na Peloponez, po nieudanym oblężeniu Sparty zginął podczas walk ulicznych o miasto Argos. [przypis edytorski]

178. Na przykład projekt dotyczący sprzedaży starostw i sposobu użycia dochodu z niej wydaje mi się dobrze pomyślany i łatwy do wykonania w tym systemie, który jest ustalony w całej Europie, a polega na tym, że dokonuje się wszystkiego przez pieniądze — co by to były za projekty ekonomiczne i kto był ich autorem, nie wiadomo. Nie jest to projekt Mably’ego. Uważał on, że sprzedaż starostw byłaby na razie wprost szkodliwa z tego względu, że zraziłoby to do reformy dotychczasowych ich użytkowców. A i później, w spokojnym już czasie, niechętnie by tę sprzedaż widział. W każdym razie radzi sprzedać tylko niektóre z dóbr, a większość ich zachować. Naprzód dlatego, że taka masowa wysprzedaż musiałaby narazić zarządców skarbu na zbyt silne pokusy, po wtóre, że ten łatwy sposób pokrywania potrzeb Rzeczypospolitej doprowadzić by musiał do lekkomyślnego szafowania dochodami. Za to radzi Mably sprzedaż dóbr stołowych i obrócenie dochodu z niej na ufundowanie najpotrzebniejszych dla społeczeństwa zakładów tudzież na rozdzielenie pomiędzy szlachtę okazującą gorliwość wobec reformy. Natomiast królowi należy wyznaczyć skromną stałą pensję. Mably traktuje zresztą sprawę starostw na drugim planie. Wielhorski w książce swojej również nie rozwija w tym względzie bardziej szczegółowego projektu. Mówi o starostwach, że można by je wydzierżawić na dochód skarbu, albo intraty [dochody; red. WL] z nich podzielić między obywateli sprawujących urzędy publiczne, albo wreszcie sprzedać je prawem dziedzicznym. Ten ostatni projekt wydaje mu się najlepszy i najłatwiejszy do szybkiego wykonania. [przypis redakcyjny]

179. Rządy starożytnych nie znały nawet tego słowa „finanse”, a dokonywały cudów ludźmi — por. w Projekcie konstytucji dla Korsyki: „Systemy finansowe są nowożytnym wynalazkiem: starożytni nie znali tej nazwy »finanse«, tak jak nie znali nazw talii [fr. taille: bezpośredni podatek gruntowy w dawnej Francji, pierwotnie nakładany w nadzwyczajnych okolicznościach, od 1439 stały; red. WL] i pogłównego. Władza zwierzchnia nakładała podatki na ludy podbite lub pokonane, nigdy na bezpośrednich poddanych, zwłaszcza w republikach. Naród ateński nie tylko, że nie płacił podatków, ale jeszcze przeciwnie, rząd mu płacił, a Rzym, którego wojny musiały tyle kosztować, często rozdzielał ludowi zboże, a nawet ziemie. Pomimo to państwo istniało i utrzymywało wielkie armie na morzu i lądzie, przeprowadzało znaczne roboty publiczne i wydawało przynajmniej tyle, ile stosunkowo wydają państwa nowożytne; jakżeż to się działo?” Na to pytanie odpowiada, że źródłem dochodów państwowych były domeny, że państwo opłacało w naturze urzędników i wojsko, że obowiązki narodu polegały nie na dostarczaniu pieniędzy, ale na pracy. [przypis redakcyjny]

180. incognito (z wł.) — potajemnie, nieoficjalnie, nie ujawniając swojej tożsamości. [przypis edytorski]

181. kapucyni — zgromadzenie zakonne o surowej regule, powstałe w XVI w. jako odłam zakonu franciszkanów. [przypis edytorski]

182. zależy na tym — dziś popr.: zależy od tego. [przypis edytorski]

183. W stosunkach między narodami naród, który ma więcej pieniędzy, ma więcej korzyści, ale to zupełnie nie wpływa na los jednostek prywatnych i nie na tym polega dobrobyt narodu — por. fragmenty Instytucji politycznych, ustęp „O zbytku, handlu i sztukach”: „Złoto i srebro, będąc tylko znakami przedstawiającymi przedmioty, za które się je zamienia, nie mają same żadnej bezwzględnej wartości, a nadanie im jej nie zależy nawet od władzy zwierzchniej”. „Cena ich jest taka, jaka wynika z kursu handlowego, i pomimo wszelkich edyktów będzie podlegała tym samym wahaniom, zależnie od tego, czy interesy idą dobrze czy źle...” „Aczkolwiek pieniądz nie ma sam przez się żadnej rzeczywistej wartości, otrzymuje ją na podstawie milczącej umowy w każdym państwie, gdzie jest w użycia, a wartość ta zmienia się zależnie od współdziałania przyczyn, które ją stwarzają. Te przyczyny można sprowadzić do trzech głównych, a mianowicie: 1) obfitość albo niedostatek gotówki, 2) obfitość albo niedostatek środków żywności, względnie innych towarów, 3) stopień szybkości obrotu, zależący od ilości wymian, tzn. od energii handlu. Zależnie od sposobu, w jaki te trzy czynniki kombinują się w jakimś kraju, pieniądz może się w nim podnieść do olbrzymiej ceny albo też spaść poniżej wszelkiej wartości; stąd wynika, iż państwo może się znaleźć w takim położeniu, że przy wielkiej ilości pieniądza będzie mimo to w rzeczywistości bardzo ubogie i będzie mu brakowało najniezbędniejszych rzeczy; i odwrotnie, może nie mieć pieniędzy, a być bardzo bogate dzięki obfitości tych wszystkich rzeczy, które inne narody zmuszone są nabywać za gotówkę”. Ten sam pogląd rozwija Russo także w Ekonomii politycznej i w Projekcie konstytucji dla Korsyki. [przypis redakcyjny]

184. Nieomylnym i naturalnym skutkiem wolnego i sprawiedliwego ustroju jest zaludnienie — por. w Umowie społecznej III, rozdz 9 „O oznakach dobrego rządu”: „Co do mnie, dziwię się zawsze, że nie uwzględnia się tak prostej oznaki, względnie, że ma się złą wolę, by się na to nie zgadzać. Jakiż jest cel stowarzyszenia politycznego? Jest nim zachowanie i pomyślność członków. A jakaż jest najpewniejsza oznaka tego, że zachowują się i że żyją w pomyślności? Jest nią ich liczba i zaludnienie. Nie szukajcie więc gdzie indziej tej tak spornej oznaki. Przy wszystkich innych warunkach zresztą równych nieomylnie najlepszy jest ten rząd, pod którym bez obcych środków, bez naturalizacji, bez kolonii, obywatele bardziej się krzewią i mnożą. Najgorszy zaś jest ten rząd, pod którym naród zmniejsza się i słabnie”. [przypis redakcyjny]

185. Jednym słowem, chciałbym, gdyby to było możliwe, by wcale nie było skarbu publicznego i by fiskus wcale nawet nie znał wypłat pieniężnych. Czuję, że ściśle biorąc nie jest to możliwe, ale duch rządu powinien zawsze dążyć do tego, by to się stało możliwym, a duchowi temu nic bardziej nie sprzeciwia się, jak właśnie sprzedaż, o której była mowa... — por. w Ekonomii politycznej: „Pierwszą rzeczą, której powinien dokazać twórca ustroju Republiki po ustanowieniu praw, jest wyszukanie funduszu wystarczającego na utrzymanie urzędników i innych funkcjonariuszów i na wszystkie publiczne wydatki. Fundusz ten nazywa się aerarium albo fiscus, jeżeli polega na pieniądzach; domeną państwową, jeżeli polega na ziemi; a ten ostatni trzeba stawiać o wiele wyżej niż tamten, ze względów, które łatwo dostrzec. Kto dostatecznie przedmiot ten przemyśli, nie będzie mógł mieć w tym względzie innego zdania jak Bodin, który domenę państwową uważa za najuczciwszy i najpewniejszy środek zaspakajania potrzeb państwa; a trzeba zaznaczyć, że pierwszą troską Romulusa przy podziale ziemi było przeznaczyć na ten cel jej trzecią część. Przyznaję, iż jest możliwe, że dochód ze źle administrowanej domeny może sprowadzić się do zera, ale zła administracja nie należy do istoty domeny”. [przypis redakcyjny]

186. kwestor — w republice rzymskiej urzędnik odpowiedzialny za sprawy finansowe; niektórzy kwestorzy byli przydzieleni do służby w mieście, inni w prowincjach lub w wojsku, zarządzali skarbem państwa, zbierali podatki, zarządzali kasą armii, podziałem i sprzedażą łupów wojennych. [przypis edytorski]