„Obiadowałem w towarzystwie damy mojego serca, strojnej w piękne szaty żałobne po bracie, który zmarł wczoraj na plamistą gorączkę265”.
Nie wydaje się to panu nieco zbyt wczesnym rozpoczynaniem obowiązków towarzyskich? Jeden z przyjaciół Pepysa wpadł na pomysł umożliwienia królowi spłacenia jego długów przez sprzedawanie biedakom zepsutych prowiantów. I cóż pan na to, panie reformatorze? Mam wrażenie, że nie jesteśmy obecnie tak źli, jak malują nas gazety.
Samuel przejmował się swoimi strojami jak byle dziewczyna; wydawał na nie pięć razy więcej niż jego żona — musiał to być Złoty Wiek mężów. Jak się panu podoba taki na przykład ustęp? Czy nie wzruszający?
„Dzisiaj przyniesiono mi mój kamlotowy266 płaszcz ze złotymi guzikami, który kosztuje mnie dużo pieniędzy; proszę Boga, aby umożliwił mi zapłacenie zań267”.
Proszę mi darować, że mój list jest taki pełen Pepysa; piszę o nim szczegółowy referat. Niech pan sobie wyobrazi nasz tryumf, Ojczulku! Związek Samorządowy zniósł nakaz gaszenia świateł o dziesiątej. Możemy palić lampy chociażby całą noc, jeżeli ktoś ma ochotę, pod warunkiem wszakże nieprzeszkadzania innym — uprawianie gościnności na szeroką skalę nie jest przewidywane.
Wynik tego zniesienia zakazu stanowi świetny przyczynek do znajomości natury ludzkiej. Odkąd wolno nam przesiadywać, jak długo nam się chce, wcale nam się nie chce długo przesiadywać. Głowy zaczynają nam się kiwać o dziewiątej, a o wpół do dziesiątej pióra wypadają z naszych bezsilnych dłoni. Jest wpół do dziesiątej. Dobranoc.
*
Niedziela
Wracam w tej chwili z kościoła — mówił kaznodzieja z Georgii. „Musimy pamiętać — ostrzegał — aby nie rozwijać umysłu kosztem strony uczuciowej”. Wedle mojego widzenia było to nędzne, suche kazanie (jeszcze Pepys).
Skądkolwiek przychodzą, z jakiej części Stanów Zjednoczonych lub Kanady, i jakie noszą imię — wiecznie słyszymy to samo kazanie. Czemuż do licha nie idą do męskich kolegiów i nie ostrzegają tam studentów, aby unikali nadwerężania swoich męskich natur nadmiarem pracy umysłowej?