Mamy piękny dzień — mroźny, lodowy, jasny. Zaraz po obiedzie Sallie, Julia, Marta Keene i Eleonora Pratt (moje przyjaciółki — ale pan ich nie zna) wkładamy krótkie spódniczki i biegniemy na wieś do Kryształowego Zdroju na pieczone kurczęta i wafle, a potem pan Kryształowo-Zdrojowy przywiezie nas z powrotem swoim wozem drabiniastym268. Powinnyśmy wrócić do kolegium na siódmą, ale mamy zamiar przedłużyć urlop do ósmej.
Bywaj zdrowy, zacny Panie...
Mam honor pisania się Waszej Łaskawości najuleglejszą, najbardziej powolną, najpokorniejszą i najposłuszniejszą sługą.
A. Abbott
*
5 marca
Drogi Panie Opiekunie.
Jutro jest pierwsza środa miesiąca — ciężki dzień dla Domu Wychowawczego imienia Johna Griera. Z jaką ulgą odetchną wszyscy, kiedy wybije nareszcie piąta i panowie opiekunowie, pogłaskawszy każde z dzieci po głowie, odjadą własnymi samochodami. Czy pan, Ojczulku, głaskał mnie kiedyś (indywidualnie) po głowie? Nie przypuszczam — zachowałam w pamięci jedynie grubych opiekunów.
Niech pan serdecznie pokłoni się ode mnie Domowi Wychowawczemu, naprawdę serdecznie. Kiedy cofam się myślą i pamięcią, zamgloną przeżyciami czterech lat, sięgam do mojego pobytu w Domu Wychowawczym, doznaję dziwnie rzewnego uczucia. Z początku, po przybyciu do kolegium, miałam żal do losu za to, że pozbawił mnie normalnego dzieciństwa, jakie było udziałem innych dziewcząt; teraz jednak zupełnie inaczej się na to zapatruję. Uważam to wprost za niezwykłą przygodę, zapewniającą mi rodzaj uprzywilejowanego, odrębnego stanowiska, z którego mogę obserwować życie. Wyskoczywszy na świat od razu jako dorosła, mogę ogarnąć jego całokształt z perspektywy, której zupełnie brak ludziom wychowanym od dziecka w samym odmęcie życia światowego.
Znam mnóstwo dziewcząt (Julię na przykład), które wcale nie wiedzą, że są szczęśliwe. Tak zżyły się z tym uczuciem, że zmysły ich zupełnie stępione są na nie. Ja, przeciwnie, w każdej chwili mojego istnienia mam głęboką świadomość doskonałego szczęścia. I będę ją miała zawsze bez względu na to, jakie mogą mnie spotkać przykrości. Będę traktowała je (nawet ból zębów!) jako ciekawe przeżycia i rada będę, że przekonam się na sobie samej, jak one wyglądają. „Czy zły, czy dobry los mi przeznaczony, z pogodą przyjmę jeden i drugi”.