Nie bierz jednak, Ojczulku, zbyt literalnie269 tego mojego sentymentu dla Domu Wychowawczego imienia Johna Griera. Gdybym miała mieć pięcioro dzieci, jak Rousseau270, nie podrzucę żadnego z nich na progu Ochrony dla znajdek, aby zapewnić mu prostotę wychowania.
Niech pan pokłoni się ode mnie pani Lippett i niech pan nie zapomni jej powiedzieć, jak szlachetnie urobił się mój charakter.
Oddana panu całym sercem
Aga
*
Wierzbinki, 4 kwietnia
Drogi Ojczulku!
Zauważył pan stempel pocztowy? Sallie i ja uświetniamy Wierzbinki naszą obecnością przez czas ferii wielkanocnych. Doszłyśmy do wniosku, że najlepiej wykorzystamy nasze dziesięć dni wakacji, jeśli spędzimy je w jakimś cichym zakątku. Nerwy nasze doszły do takiego stanu, że nie mogłyby znieść jednego chociażby jeszcze obiadu w Fergussen. Obiadowanie w jednej sali z czterema setkami dziewcząt jest prawdziwą katuszą dla przemęczonych nerwów. Jest taki hałas, że niepodobna usłyszeć, co mówi sąsiadka z przeciwnej strony stołu, chyba że zrobi z ręki trąbkę i będzie wrzeszczała przez nią na cały głos. Niech pan nie myśli, że to przesada.
Wałęsamy się tutaj po pagórkach, czytamy, piszemy i zażywamy odpoczynku. Wgramoliłyśmy się dzisiaj na szczyt Niebosiężny — tam gdzie „panicz Jerry” i ja gotowaliśmy wieczerzę. Nie chce się wierzyć, że minęły już od tego czasu prawie dwa lata. Miejsce, gdzie dym naszego ogniska okopcił skałę, było jeszcze wyraźnie widocznie. Dziwne to, jak widok miejsc związany jest nieodłącznie z pewnymi osobami, tak że niepodobna oglądać pierwszych bez wspominania drugich. Czułam się bez niego dziwnie osamotniona przez dwie minuty.
Niech pan zgadnie, Ojczulku, czym jestem zajęta ostatnio? Na pewno pomyśli pan, że jestem niepoprawna. Piszę książkę. Zaczęłam pisać przed trzema tygodniami i pochłaniam ją ogromnymi porcjami. Odkryłam nareszcie sekret. „Panicz Jerry” i ów redaktor mieli rację — najniechybniej trafia się do duszy czytelnika, pisząc o tym, co się dobrze zna. Proszę zgadnąć, gdzie odbywa się akcja? W Domu Wychowawczym. Książka jest dobra, Ojczulku! Widzę naprawdę, że jest dobra. Tematem jej są drobne, zwykłe wydarzenia codzienne. Jestem teraz realistką. Pożegnałam się na razie z romantyzmem; może kiedyś, w przyszłości, powrócę do niego, jak rozpocznę moje własne życie, pełne niezwykłych przygód.