Jedynymi mieszkańcami domu są oboje państwo Semple, dziewczyna do posług i dwaj parobcy. Parobcy i dziewczyna jadają w kuchni, a państwo Semple i Aga w jadalni. Na kolację mieliśmy szynkę, jaja, sucharki, miód, piernik z konfiturami, pasztet, marynowane pikle116, ser i herbatę — i ożywioną rozmowę. Jeszcze nigdy w życiu moja rozmowa nie bawiła tak nikogo; wszystko, co mówię, wydaje się tutaj bardzo zabawne. Prawdopodobnie dlatego, że dotychczas wcale nie znałam wsi i moje pytania dyktuje wszechobejmująca ignorancja117.

Posyłam panu fotografię domku; okna zaznaczone krzyżykiem nie oznaczają, jak w powieściach kryminalnych, miejsca popełnienia zbrodni, ale po prostu okna mojego pokoju. Jest on duży, kwadratowy i pusty, ginie w nim bowiem kilka prześlicznych antycznych sztuk, stanowiących całe umeblowanie. Okna można otwierać tylko przez podpieranie ich drągami, od słońca chronią zabawne zielone żaluzje ze złoconymi brzeżkami; żaluzje te same opadają, jak się ich tylko dotknie. W środku pokoju stoi wielki, kwadratowy stół — mam zamiar spędzić przy nim lato na pisaniu powieści.

Ach, Ojczulku, jestem taka zachwycona. Nie mogę doczekać się rana, aby obejrzeć wszystko. W tej chwili jest 8.30; zgaszę zaraz świecę i postaram się usnąć. Wstajemy o 5.00. Słyszał pan kiedyś o czymś równie zabawnym? Nie mogę uwierzyć, abym tutaj była naprawdę ja, Aga. Ty, Ojczulku, i dobry Bóg dajecie mi więcej, niż na to zasługuję. Muszę starać się być bardzo, bardzo, ale to bardzo a bardzo dobra, aby się wam za to odwdzięczyć. Będę taka. Przekona się pan.

Dobranoc.

Aga

PS Jaka szkoda, że pan nie może słyszeć rechotania żab i chrząkania małych prosiaczków i że pan nie może widzieć księżyca w nowiu! Widzę go nad moim prawym ramieniem.

*

Wierzbinki, 12 lipca

Drogi Pająku-Ojczulku!

Skąd pański sekretarz dowiedział się o istnieniu Wierzbinek? (To nie frazes retoryczny. Strasznie chciałabym się dowiedzieć!). Bo niech pan tylko posłucha: folwark ten należał poprzednio do pana Jervisa Pendletona, który darował go pani Semple za to, że go kiedyś wyniańczyła. Jak się panu podoba taki niepojęty zbieg okoliczności? Pani Semple nazywa go wciąż jeszcze „paniczem Jerrym” i nie przestaje opowiadać, jakim był słodkim maleństwem. Schowała nawet pukiel jego pierwszych obciętych włosów — jest rudy, a przynajmniej rudawy!