Nie zdaje pan sobie dokładnie sprawy z całej rzeczy. Pani McBride naprawdę chce mnie mieć, szczerze i serdecznie. Ani trochę nie przeszkodzę im. Żadnego nie sprawię kłopotu. Przeciwnie, będę pomocna. Nie zabierają z sobą licznej służby, a Sallie i ja umiemy robić mnóstwo pożytecznych rzeczy. To dla mnie świetna okazja wyuczenia się gospodarstwa. Każda kobieta powinna znać się na gospodarstwie domowym, a ja znam się tylko na ochroniarskim.
Nie ma na letnisku dziewcząt w naszym wieku. Pani McBride chciałaby więc mieć mnie jako towarzyszkę dla Sallie. Planujemy czytać wspólnie mnóstwo książek. Przeczytamy wszystkie dzieła potrzebne w przyszłym roku do nauki angielskiego i socjologii. Profesorka powiedziała, że przydałoby się nam przeczytanie tego wszystkiego w lecie, a o ileż łatwiej jest zapamiętać, jeśli czytało się to i rozpatrywało wspólnie!
Już samo przebywanie pod jednym dachem z matką Sallie jest kształcące. To najbardziej zajmująca, najciekawsza, najbardziej towarzyska i czarująca kobieta na świecie. Wie i umie wszystko.
Niech pan pomyśli, ile letnich ferii spędziłam w towarzystwie pani Lippett i jak bardzo potrafię ocenić ten kontrast. Nie ma powodu do obawy, że zajmę im niepotrzebnie miejsce, bo ich dom jest zrobiony z gumy – taki rozciągliwy. Jak mają dużo gości, rozstawiają po prostu namioty w lesie i umieszczają w nich chłopców na noc.
Będziemy zażywali tylu miłych, zdrowych rozrywek na świeżym powietrzu! Jimmie McBride nauczy mnie jeździć konno, wiosłować, strzelać... mnóstwa rzeczy, które powinnam umieć. Będzie to miłe, rozkoszne, beztroskie spędzenie czasu, jakiego nigdy nie zaznałam, a przecież każda młoda dziewczyna powinna chociaż raz w życiu zaznać go. Niech pan sam powie, czy nie?
Rozumie się, że zastosuję się ściśle do pańskich życzeń, ale proszę, bardzo pana proszę, Ojczulku, pozwól mi przyjąć zaproszenie.
To nie Aga Abbott, wielka autorka in spe193, prosi pana.
To tylko Aga, pańska mała Aga.
*
9 czerwca